-
Starsi panowie dwaj i… maj 01.05. – 24.05
01.05. – piątek Koszmarna godzina 5,00 dzwoni mój budzik. Wcale nie jestem ciekawa jak świat o tej porze wygląda. Wstaję i półprzytomna robię dwie kawy. Jedną do kubka na henrykowe biurko, a drugą do termosu. Wracam do łóżka życząc szczęśliwej podróży – „Buon viaggio” i prosząc by łaskawie odzywali się z drogi. Henryk jedzie najpierw po Waldka. Potem razem aż do Włoch na miejsce noclegu – Ristorante Sottocastello w miejscowości Cassacco. Taki długi odcinek, bo mają się zmieniać za kierownicą. Ragazzi grzecznie zameldowali się z drogi jeszcze w Polsce, potem z Austrii niedaleko granicy z Włochami a potem cisza w eterze. Wiedziałam, że powinni być na miejscu około 20-tej. Dałam…
-
„Pomimo”! Już do ciebie jedziemy! 01.04. – 20.04. 2026r.
01.04. – środa Plany były takie, żeby wstać o 6,00, spokojnie wypić kawę w domu, zrobić też do termosów na drogę, dopakować jeszcze ładowarki wszelkie i jakieś tam przydasie i o 8,00 wyruszyć w drogę. Tak się sprężyłam, że o 7,00 byłam gotowa i zaczęłam poganiać kapitana, żeby się ogarnął. O 7,10 wystartowaliśmy. Trochę w stresie, czy nic złego nie będzie się działo z bagażnikiem rowerowym na haku i zapakowanym tam skuterkiem Henryka. Pierwszy raz tak jedziemy. Bagaże pomogli nam w niedzielę spakować młodzi: Weronika i Jarema. Było tych klamotów mnóstwo. Pełen bagażnik pod sam dach. Kapitan wpadł przed wyjazdem w jakiś amok zakupowy. Kasze, ryż, konserwy – w takich…
-
Ich pięciu i pies – moje wakacje w męskim towarzystwie. (28.08. – 19.09.25)
28.08. – czwartek Wyruszamy bez zrywania się o nieludzkiej porze bo zaplanowany odcinek do przebycia to ~800 km. Będziemy nocować w Austrii. Nie łatwo tu znaleźć coś w przyzwoitej cenie, ale udało się. Bardzo blisko autostrady, na parterze, parking na podwórzu no i można z psiakiem. Za psa (za sprzątanie) pani zażyczyła sobie dodatkowe 10 €. Powiedziałam, że po swoim psie sama sprzątam, poza tym zobaczyła, że piesio przyjechał z własnym łóżeczkiem i nie będzie spał w pościeli, więc zrezygnowała z dodatkowej opłaty. Nocleg bardzo przyzwoity, choć Hen się nie wyspał bo ja byłam akustyczna. Sorrrryyyy!!! 29.08. – piątek Raniutko wyjeżdżamy. Jedziemy przez Alpy. Uwielbiam tę drogę bo widoki są…
-
Powiało sirocco – „załoga świeżaków” poznaje żeglowanie. 03.07. – 16.07.2025 r.
Kapitan pobył parę dni w domu, ale miejsca nie zagrzał, bo od razu zaczął się szykować na kolejną eskapadę. 06-go lipca ma pojawić się załoga w składzie: Konstanty i jego dwie córki. Jedna dorosła – Hanna i druga prawie dorosła – Paulina. Ponieważ będą oni pierwszy raz w życiu pływać pod żaglami poddałam pomysł, aby Hen zabrał swojego wnuka Stanisława i mianował go pierwszym oficerem. Staś pływał już z nami w Chorwacji i ogólnie to „ogarnięty” chłopak i chyba ma smykałkę do żeglowania. Tak też się stało. Stanisław przyjechał do nas we środę, a w czwartek 03.07. raniutko wyjechali do Włoch. Nocleg zabukowałam im na campingu w miejscowości Maghera koło…
-
Ich troje i pies 05.06.-24.06.2025
05.06. – czwartek Wczoraj wieczorem Kasia przywiozła swoją walizę i jedzonko. Spakowaliśmy wszystko, żeby rano było gotowe. Wyjazd zaplanowany na godzinę 5:00. Wstałam przed 4:00-tą, zrobiłam kawę, ogarnęliśmy się i o 5:00 byliśmy pod Kasi domem – już na nas czekała. Tak lubię – punktualność!!! Przed nami 1107 km wg „gogle maps” do pierwszego noclegu we wsi Cornino po włoskiej stronie Alp. Po drodze krótkie przystanki – tylko na siusianie, a i tak na nocleg dojechaliśmy sporo po 19-tej. Sympatyczna gospodyni – Pani Mercedes namawiała nas na festyn, który mijaliśmy po drodze. Mówiła, że jest dobre jedzenie, zabawa itp. Ale my po takiej podróży byliśmy mocno „kwadratowi”. Poza tym po…
-
„Siedmiu wspaniałych” i Hen
Rejs 10.05 – 15.05.2025 Henryk nie długo pomieszkał w domu. Już 06 maja spakował manatki i pojechał. Wieczorem ~20-tej zameldował się, że jest we Włoszech i że prześpi się w samochodzie gdzieś na parkingu. 07 maja ~14-tej zadzwonił z Manfredonii, że jest na miejscu ledwie żywy ale cały. Kolejny dzień miał reset i ładowanie bateryjek na przyjęcie „siedmiu wspaniałych” – żeglarzy. Henryk jest już tubylcem a właściwie tam-bylcem. Oto „siedmiu wspaniałych” Około pierwszej w nocy – czyli już 9-go w piątek dotarła radosna ekipa. Do piątej rano siedzieli gadali i hm… opróżniali piersiówkę Henryka i nie tylko. Piątek z mocno przesuniętym w godzinach porankiem przeznaczyli na zwiedzanie Manfredonii i robienie…
-
Włoskie dwa tygodnie … Dolce vita!
Jak pisałam w poprzednim rozdziale odstawiliśmy Pomimo do cantiere 06 marca. Łódź wyciągnięto dźwigiem, umyto dno ze wszelkiego badziewia i odstawiono na kobyłki. Miało być wyczyszczenie dna i pomalowanie farbą anty-porostową (antyfuling), wymiana anod przy śrubach oraz inne prace jeśli okażą się konieczne. Dierettore obiecał, że potrwa to max dwa tygodnie i Pomimo wróci na swoje miejsce. Pomyślałam, że i tak za dwa tygodnie nie przyjedziemy, więc poprosiłam żeby oprócz czyszczenia i malowania dna wypolerowali również burty bo smętnie wygląda kolor granatowy z szarymi zaciekami. Spokojnie wróciliśmy do domu. ~12-go marca otrzymaliśmy filmik czyszczonego ze starej farby kila. Potem zaległa cisza … Kiedy po około dwóch tygodniach nieśmiało zapytałam direttore…
-
„Miejsca, których jeszcze nie znamy” 28.02.-09.03. 2025 r.
Trzeba jechać do nowej mariny zamówić prace remontowe. Wcześniej intensywna dość nauka angielskiego i jeszcze trochę włoskiego, żeby choć na bazarku się dogadać. 28.02.25. – piątek Planowany wyjazd o 7,00. Ha! Sprężyłam się z robieniem kawy i dopakowaniem różności i wyruszyliśmy 10 minut przed czasem. Tym razem jedziemy Toyotką, bo ona ma zimowe opony wymagane o tej porze roku. Wypakowana jest biedaczka po brzegi, bo zabraliśmy nasze dwa skuterki elektryczne. Pogoda niestety, nie z tych – wymarzonych. Siąpi deszcz i nasze pięknie umyte autko szybko zmienia się w brudaska. We wcześniejszych rozdziałach pisałam o załatwianiu „potrzeb” u naszych braci Czechów. Za nie trzeba płacić koronami. A jak nie masz koron,…
-
Przeprowadzka – styczeń 2025
Chętni do pomocy w przeprowadzce są – nawet za wielu. Potrzebny jest kierowca i załoga w liczebności od 3 – 6. Jeśli dużo ludzi to i duży samochód. A więc wynajem i większe koszty autostrad, promu itp. Stanęło na tym, że będzie jednak trzech załogantów + kierowca i pojadą małym, oszczędnym autkiem. Teraz trzeba być cały czas gotowym do drogi, „wstrzelić się” w okienko pogodowe i „na gwizdek” wyruszyć. Po wielu zawirowaniach i obserwacjach pogody Paweł – kapitan rzucił hasło „jedziemy”! Był to wtorek 14- go stycznia. Czterometrowe fale na Adriatyku uspokoiły się, ma wiać pięknie w zadek. Dojechaliby we środę, a wieczorem tego dnia jest prom do Ancony. Wszystko…
-
Decyzja podjęta! Addio Croazia, ciao Italia!
W styczniu 2025 roku pożegnamy się z chorwacką mariną. Długo zastanawialiśmy się nad ostateczną decyzją bo wybrzeże chorwackie jest bardzo atrakcyjne ale pojawiało się coraz więcej „ale…”. Przebudowy, rozbudowy i „upiększanie” mariny powodowały, że dla nas było coraz mniej wygodnie. Przywykliśmy do różnych utrudnień, więc nie to było głównym powodem. Z roku na rok rosła cena cumowania. Faktura pro-forma z wysokością opłaty za przyszły rok spowodowała, że wszystkie wątpliwości zostały rozwiane. Ponieważ nie jesteśmy emerytami mówiącymi w ojczystym języku niemieckim ani nie mamy drukarni eurosów przyszedł czas na przeprowadzkę i nową przygodę. Mam taki dziwny charakter, że przyzwyczajam się do miejsc i ludzi. Kiedy wracaliśmy we wrześniu do domu, cały…