-
30.04. – 08.05.2022 wyjazd bardzo roboczy
Wiadomo było, że łajba wymaga oczyszczenia ze wszelkiego morskiego dobrodziejstwa, które okazale obrosło dno i śruby. Pomimo, że dość wcześnie przed sezonem zwróciliśmy się do serwisu aby umówić termin usługi polegającej na wyciągnięciu łodzi dźwigiem i umycie dna, pierwszy wolny termin to 02 maja. No cóż… konkurencji nie ma, więc trzeba się zgodzić. W Polsce zakupy farb (cztery rodzaje), szpachlówek, wałków, pędzli, taśm i innych niezbędnych rzeczy. Poszukiwanie dwóch sprawnych i chętnych na wyjazd do pracy. Kapitan bardzo to wszystko przeżywał. Spisywał listy co zabrać, co kupić, dorabiał uchwyty do drabiny, żeby móc wchodzić na łódź jak już będzie stała na lądzie na kobyłkach. Po cichu przyznam, że w związku…
-
Jedziemy posłuchać szumu morza.
10.04.2022. niedziela Pobudka o 5,30 żeby spokojnie napić się kawy i dopakować to, co jeszcze nie spakowane. Kanapki na drogę zrobione poprzedniego wieczora, więc bez pośpiechu. Jak tylko ustawiłam na tylnym siedzeniu torbę podróżną Pirata, pieseł natychmiast się w niej znalazł, żeby broń boże o nim nie zapomnieć. Reszta bagaży pakowana drugimi drzwiami, bo torby Pirackiej już ruszyć się nie da. Wyjazd około 7,15. Nie mamy zamiaru się spieszyć, bo zabukowany nocleg na Węgrzech w znanym już przez nas Mosonmagyarovar ale tym razem w prywatnym apartamenciku. Niedziela, więc drogi luźne. Pogoda – trochę słońca, trochę deszczu, ale podmuchy wiatru mocne cały czas. Hen musi mocno trzymać kierownicę, bo targa samochodem.…
-
Zima 2021/2022 (pisane w drugiej połowie marca 2022r.)
Trzeba było rozstać się z Chorwacją, Murterem i „Pomimo”. Zrobiło się szaro, buro i ponuro. Hen przywiózł Lazy Jacka mocno sfatygowanego, postrzępionego i z dziurami. Postanowił, że go naprawi i połata żeby jeszcze choć kilka lat posłużył. Ale skoro już jest zdjęty, rozłożony na stołach w garażu (stoły to tak naprawdę stół pingpongowy zrobiony własnoręcznie przez… wiadomo kogo) Hen postanawia, że uszyje nowy z tkaniny ripstop, która leży na strychu. Robimy więc pomiary, rysunki wykrojów itp. Łazienka, w której soi maszyna do szycia zamienia się na długo w pracownię krawiecką. Dobrze, że w domu jest druga łazienka na parterze, bo hm…. jakoś trudno przedzierać się przez sterty tkaniny leżącej na…
-
Męska wyprawa 09.09 2021 – 17.09.2021
Tego wpisu dokonuję na prośbę (he he) Henryka. (he, he – to był śmiech odnośnie prośby, a nie jąkanie he he Henryka) Tym razem opis wyprawy to będą suche fakty, i mniej suche komentarze do zdjęć. Takie męskie sprawozdanie. Pozwoliłam sobie jedynie na małe dopiski kursywą. Panowie skrzyknęli się na rejs. Wynajęli busa i wraz z zaopatrzeniem wyruszyli w drogę. Z Płocka i okolic jechało czterech: Paweł (organizator wyprawy i kapitan), drugi Paweł, Tomek i Sławek. W Piastowie dołączył Henryk, a w Katowicach Kazik z Żar, Tomek z Krotoszyna i Andrzej z Bytomia. A już w trakcie rejsu w Trogirze dołączył Krzysiek z Włocławka (a teraz z Anglii). Czyli dziewięciu…
-
Drugi urlop. A co? … nie wolno?! 23.08.-04.09.2021
Gdy Pan Kapitan był w Chorwacji ja całymi dniami przy komputerze goniłam, by pokończyć zaczęte projekty a jeszcze w międzyczasie zrobiłam projekt rozbiórki, który od dawna obiecywałam inwestorom. Wspólny wyjazd planowaliśmy na czwartek 26.08. bo w piątek mieli przyjechać goście w składzie: syn z synową i teściowie. Jak tylko okazało się, że ogarnęłam się z pracą, ogrodem (przy pomocy ogrodników) i domem (przy pomocy Pani Oksany) Hen wpadł na pomysł, że wyjechać możemy wcześniej. Może we środę?… A może we wtorek? Wreszcie stanęło na tym, że niedziela jest dobrym dniem na pakowanie i możemy jechać w poniedziałek. 23.08. – poniedziałek Około godziny 7,30 wyjechaliśmy z domu. Nie było pośpiechu, bo…
-
Wyjazd roboczy 10.08.2021 – 18.08.2021
Kapitan z moim starszym bratem o przezwisku „Rumcajs” pojechali poprawiać, ulepszać … czyli do pracy. Z 10.08 na 11.08 nocowali w hotelu przy granicy jeszcze w Polsce. Hen stwierdził, że nie był to dobry pomysł, bo dojechali na nocleg około 17,00 i nie było co ze sobą zrobić. Wcześnie poszli spać i już około 3.00 w nocy wyruszyli w dalszą drogę. Do mariny dotarli po południu. Rumcajs, który zawsze twierdził, że kocha ciepełko, na chorwackim słoneczku zmienił zdanie. Okazało się, że ciepełko go pokonało. Zamiast pracować siedział i miał tzw. „muła” czyli totalny bezwład mózgowo – cielesny, do którego przyznał się po powrocie. Pomimo nieziemskiego upału Hen pospawał poprawione relingi,…
-
Lipiec 2021 w Chorwacji – wymarzony urlop (cz. III)
18.07. – niedziela Porządki w messie. Wyrzucanie niepotrzebnych klamotów pozostawionych przez poprzednich właścicieli. Np. wysokie szklanki, których nijak umyć nie można, bo łapka nie wchodzi. 9 podstawek o średnicy ~12 cm pod jajka na miękko – po cholerę mi to na jachcie? 10 podkładek plastikowych pod talerze. Wielkie to, nigdzie schować nie można i niepraktyczne, bo z jakiejś plecionki trudne w utrzymaniu czystości (po co mi?). Hen zabrał się za nawigacyjną. Stosy latarek, lampek i innych cudów nikomu nie potrzebnych. A flamastrów i długopisów taka ilość, że szkołę można byłoby zaopatrzyć. Zrobiło się trochę luźniej. Po obiadku zrobiliśmy zakupy. M.in. 6 kieliszków uniwersalnych do wina czy drinków, bo tego nie…
-
Lipiec 2021 w Chorwacji – wymarzony urlop (część II)
10.07. – sobota Znów bolesna pobudka, a psisko uparło się, że nie obsika pieluchy rozłożonej na podłodze w łazience. Prosiłam, błagałam, namawiałam… i nic z tego. Spacer musi być połączony oczywiście z żarliwą wymianą szczeknięć i warków z terierami. Plany na dziś to szorowanie i olejowanie kokpitu. Zajęli się tym panowie, a ja mogłam zająć się blogiem – czyli dzień spokojny – urlopowy. Obiadokolacja – pyszota! Młode ziemniaczki, blitwa i jajo sadzone. W czasie, gdy z Bożenką pichciłyśmy Pirat zyskał osobistą fryzjerkę, która z ogromną delikatnością i starannością rozczesywała kudełki, a piesio nawet się nie buntował. Potem kobitki mała i duża wyręczyły mnie z wieczornego spacerowanio-donicowania. Oj jak dobrze! Mam…
-
Lipiec 2021 w Chorwacji – wymarzony urlop
06.07. – wtorek Wczoraj wszystkie klamoty zostały spakowane. Okazało się, że mój plan aby pies jechał z tyłu na swoim posłanku wziął w łeb. Zabraliśmy tyle bagażu, że Pirat jak zwykle wylądował u mnie na kolanach, czyli będę jechać z puchatą cieplutką kołderką. O godzinie 9,00 Hen ma znów test na covid. Na szczęście mnie już nie dłubią w nosie, bo mam paszport. Po teście w drogę. Mamy zamiar przekraczać granicę w Zwardoniu. Jedziemy więc ~70 km rozgrzebaną od dawna autostradą koło Piotrkowa. Jedzie się powoli, ale spieszyć się nie musimy, bo zaplanowaliśmy nocleg na Słowacji. Ale… zaraz za budującą się autostradą jest już pięknie wykonany kawałek drogi dwupasmowej (~40km)…
-
Znów pojechali [22.06. – 28. 06.]
22.06. 2021 wtorek Poranek porównać można do pożaru w bur..u . Hen jeszcze poszedł coś szlifować do garażu. Paweł ze swoim samochodem w warsztacie, żeby mieć pewność, że w drodze będzie bezpiecznie. Jurek przyjechał z bagażami i też poszedł dłubać w garażu. Ja robię kanapki, szykuję słoiki i przewracam cały dom do góry nogami (hm… dom nie ma nóg) w poszukiwaniu torby termicznej. Torby nie ma nigdzie. Pakuję więc towar w inne. Takie, które przy okazji mrożonek zostały zakupione w sklepie – mizeroty z folią aluminiową za to 3 sztuki. Pakuję więc jedna w drugą i jakoś się udaje. Potem Hen uprzejmie mnie informuje, że może poprzednim razem torby nie…